Carpe diem (Chwytaj dzien)

Nie jestes SAM !!!

  • Nie jesteś zalogowany.

#26 2010-12-08

aggatta2148
Zaawansowany uzytkownik
Zarejestrowany: 2010-12-06
Posty: 35
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

a po jak dlugiej znajomosci odwazylas sie powiedziec o chorobie?

staram sie mocno o tym nie myslec ale niestety nie jest to latwe... z reszta sama wiesz img/smilies/smile ja w sumie nigdy szczescia do facetow nie mialam a jak teraz jeszcze to to w ogole tragedia ;p  no ale nie staram sie nic robic na sile... mysle ze jak to bedzie to to nie bede sie musiala zastanawiac powiedziec czy nie...

a ksiazke postaram sie gdzies zdobys i przeczytam skoro polecasz img/smilies/wink

pozdrawiam img/smilies/wink

Offline

 

#27 2010-12-10

kot1984
Weteran
Zarejestrowany: 2009-09-18
Posty: 194
Reputacja :  [+ 1/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Witaj aggatta na forum img/smilies/wink

Głowa do góry. Na pewno spotkasz kogoś komu to, że masz wzw w ogóle nie będzie przeszkadzało. A może dzięki temu że teraz mówisz odsiejesz tych niewłaściwych kandydatów? img/smilies/tongue Nie ma tego złego...

Pzdr

Offline

 

#28 2010-12-11

aggatta2148
Zaawansowany uzytkownik
Zarejestrowany: 2010-12-06
Posty: 35
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Witaj rowniez:) wlasnie tez mysle ze to jest plus tego ze ci niewlasciwi sobie pojda.... tylko ze mimo wszystko jest przykro jak tak sie dzieje... no ale chyba nie ma wyjscia jak tylko sie przyzwyczic do takiego stanu rzeczy....

img/smilies/smile

Offline

 

#29 2010-12-11

Mora
Poczatkujacy uzytkownik
Zarejestrowany: 2010-10-31
Posty: 9
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

hej,  ciezko jest znalezc tego wlasciwego bedac zdrowa a co dopiero w takiej sytuacji - ale kazdej jest mysle przeznaczone w zyciu znalezc ta prawdziwa milosc [troche to naiwnie brzmi ]
a szczerze jest niewielu takich ktorzy sie przed odpowiedzialnoscia niechowaja i sa gotowi na poswiecenia !!! 
ale glowa do gory jeszcze sie natkniesz niespodziewanie na twojego ksiecia [czy deprecha i zalamanie czy nie ]  zycze powodzenia i trzymam kciuki rowniez za pozytywne nastawienie bo to nie koniec wszystkiego

Offline

 

#30 2010-12-11

kot1984
Weteran
Zarejestrowany: 2009-09-18
Posty: 194
Reputacja :  [+ 1/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Kurcze ale to trochę bez sensu img/smilies/wink Bo tak naprawdę to partner niewiele ryzykuje, wystarczy że jest zaszczepiony i cześć img/smilies/wink A strach przed życiem z osobą z wzw? W długiej perspektywie może być różnie, ale wcale nie musi być źle, podobno jest całkiem spora szansa na dożycie spokojnej starości img/smilies/wink  Problemem jest chyba totalny brak wiedzy w społeczeństwie, ludzie myślą że choroba = wyrok , że można się zarazić nawet stojąc koło jednego z nas, gdzieś w necie wyczytałem o dziewczynie która za każdym razem po wizycie swojej koleżanki chorej na wzw wyrzuca naczynia w których tamta jadła/piła... DRAMAT. 

Tak czy owak życzę powodzenia, ja miałem to szczęście że poznałem swoją drugą połówkę jak jeszcze spokojnie żyłem sobie w nieświadomości, choć podejrzewam że niewiele by to zmieniło. Mam w niej duże wsparcie i jest spox. Jedyne co jest niestandardowe to to, że postanowiliśmy wspólnie, że prawie nikomu o tym nie mówimy bo chcemy (starać się) żyć normalnie.

Pozdr 4 all.

Ostatnio edytowany przez kot1984 (2010-12-11 )

Offline

 

#31 2011-01-12

maromaromaro
Poczatkujacy uzytkownik
Zarejestrowany: 2011-01-12
Posty: 5
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Nic przyjemnego, inni ludzie, wiedząc, że mogą być zarażeni, mam na myśli najbliższych, traktują człowieka jak trędowatego, bojąc się zrobić badania i pragną w ten sposób chyba uniknąć poznania odpowiedzi co do własnego stanu zdrowia.
Szkoda, to przykre.
Ostatnio zacząłem się czuć źle i podły humor nie opuszcza mnie ani na chwilę...


http://www.dawnofwargame.com/pics/agegate-dow2-banner.jpg

Offline

 

#32 2011-02-11

Keyser Soze
Zaawansowany uzytkownik
Zarejestrowany: 2011-02-11
Posty: 35
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Chyba każdy miał bądź ma takie myśli ale już nie każdy na pewno tak na poważnie. Problemy też są były i będą, człowiek często myśli że to życie to jednak ssie no ale.. Są przecież te fajne chwile.

To o czym piszecie powyżej - trudno spotkać kogoś kto zrozumie, trudno powiedzieć, obawa o reakcje osoby z którą chcielibyśmy być.. To też mój problem. Teraz gdy wiem od jakiegoś czasu o swojej chorobie będzie jeszcze trudniej otworzyć się by spróbować jakaś poznać, do jakiejś zagadać. Jest dla mnie sprawą oczywistą, że trzeba powiedzieć w chwili gdy związek miałby szanse zaistnieć. Spokojnie mówiąc, że to nie jest tak groźne jak zabrzmi img/smilies/smile Ale to musi być ta osoba co do której będziemy mieli pewność, że nas nie odrzuci. No ale wiecie 6 miliardów ludzi na świecie a tą jedną znaleźć najtrudniej.

Offline

 

#33 2011-02-12

Wujo
Weteran
Zarejestrowany: 2009-05-20
Posty: 138
Reputacja :  [+ 1/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Dla mnie prosta zasada. Nie mówić żadnym znajomym nawet bliskim bo nie jest się dla nich zagrożeniem. Zresztą teraz ciężko komuś zaufać i nigdy nie wiadomo jak zareaguje ta druga osoba i komu będzie chciała o tym powieddzieć. Całkowity brak wiedzy o chorobach zakaźnych u takich ludzi może ich sparaliżować, szczególnie jak zacznął doszukiwać w necie... Co do partnerów, musiałem powiedzieć to raz w bardzo młodym wieku ponieważ to wieloletni związek od gimnazjum img/smilies/smile Poszło łatwo może z racji wieku, ale też na pewno z ogromnej dobroci tej drugiej osoby img/smilies/smile Dlatego ciężko mi się wypowiadać w chwili obecnej ale sądzę, że powiedziałbym tylko osobie, z którą planuje już tworzyć poważny związek, ufamy sobie nawzajem i nie jest to pierwsze, czy drugie spotkanie... Zasada prosta, mówić szczerze wszystko bardzo dokładnie, bez straszenia, wykorzystać swoją wiedzę, pokazać, że jest szczepionka i nie ma żadnego zagrożenia, opisać wszystko co się wie -  a jeśli osoba by się odwróciła obojętnie czy to od razu czy po jakimś czasie z tego powodu to tylko się cieszyć, że nie straciło się czasu na takie niewartościowe gówno img/smilies/tongue Bo z takim podejściem mogłoby być po ślubie, mógłbym zachorować na zupełnie coś innego gorszego i taka osoba wtedy by mnie zostawiła... Więc? Pewnego rodzaju dobry test osoby w początkowej fazie znajomości, a wiadomo lepiej rozstać się po krótkim czasie niż jak się już bardzo emocjonalnie zaangażowanym...  img/smilies/smile Osoba bliska mi od wielu lat, jest zaszczepiona i nie boji się nawet mojej krwi, systematycznie wykonuje mi oczyszczanie twarzy z niedoskonałości i tej krwi się już trochę przelało img/smilies/smile Co prawda nie wiele osób z mojego otoczenia wie o tym, że jestem nosicielem, natomiast rodzina wie cała i nigdy jeszcze przez 23 lata nikt się ode mnie nie odwrócił img/smilies/smile A tak jak mówię tacy co uciekną i tak nie są warci świeczki...

Ostatnio edytowany przez Wujo (2011-02-12 )

Offline

 

#34 2011-04-13

Kaya
Weteran
Zarejestrowany: 2010-09-17
Posty: 63
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Kudre , tak czytam i czytam o Waszych obawach i może ja już jestem stara , czy co ?
Mam do tego inne podejście, często mówię o wirusie otwarcie i nie spotkałam się z jakimś
odrzuceniem przez znajomych. Raz tylko przyjaciółka się wystraszyła i było mi przykro , bo bała się zarazić, ale to już było dawno i pewnie mało wiedziała na ten temat. Później wyjaśniłyśmy sobie wszystko i jest OK.
Wierzę ,że już jak się jest trochę starszym i spotka się osobę z doświadczeniem życiowym to ona się tak szybko nie wystaszy. Naprawdę, nikt z nowo poznanych znajomych jeszcze ode mnie nie uciekł, czy nie unikał, a nawet gdyby tak zrobił to mam to w nosie, bo to świadczy o tym,że nie jest wart naszego zainteresowania.
Wiem łatwo jest tak myśleć, jak się ma szczęśliwą rodzinę, ale nawet , gdyby tak nie było
nie zmieniłabym swojego podejścia, bo wcale nie widzę takiej potrzeby.
Może to przychodzi z wiekiem ( 35 lat już skończyłam ), bo jeszcze 5 lat temu tak nie myślałam...
Więc głowa do góry , będzie tylko lepiej , albo inni zrozumieją, że można z nami normalnie
żyć, albo my zrozumiemy ,że nie można szukać akceptacji na siłę !
Pozdrawiam
img/smilies/smile i img/smilies/smile

Offline

 

#35 2011-04-13

Keyser Soze
Zaawansowany uzytkownik
Zarejestrowany: 2011-02-11
Posty: 35
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Jeśli otaczasz się zaufanymi znajomymi to czemu nie ale ludzie mało wiedzą i mogą osobę z wzw wziąć na dystans. Rozgadywać nie ma co, u mnie wie garstka osób takich najbliższych. Nie czuje żadnej potrzeby ani sensu, żeby świadomość o mojej chorobie miało więcej ludzi.

Dwa. Czy nikt znajomych nie ucieknie czy nie pół biedy. Gorzej jeśli chodzi o potencjalnego partnera bo wtedy jest nam najzwyczajniej w świecie przykro skoro jakieś tam nadzieje z kimś wiązaliśmy.

Offline

 

#36 2011-04-13

Kaya
Weteran
Zarejestrowany: 2010-09-17
Posty: 63
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Ja oczywiście się tym nie chwalę na lewo i prawo, ale myślę ,że z czasem człowiek nabiera do tego dystansu. Ostatnio spotykamy się z mamami na urodzinach naszych dzieci i rozmawiamy na różne tematy, także na temat chorób, dlatego wyszło tak naturalnie ,że powiedziałam o HBV. W dodatku okazało się ,że jedna z mam jest pielęgniarką na oddziale zakaźnym. Miałam w tamtym roku biopsję i też romawiałyśmy o tym naturalnie z innymi mamami. Jakby wszyscy tak brali na dystans, to moje dziecko powinno już więcej nie być
zapraszane na urodziny itp., a jest wręcz odwrotnie.
Więc mowa jest o ludziach wcale nie zaufanych, bo ci to już wiedzą od dawna.
Nie namawiam kogoś do szybkiego ujawniania się, ale chcę pokazać ,że są przypadki ,że
wcale nikt od nas ucieka. Piszemy tylko o strachu i obawie ,a warto dać przykład ludzi ,którzy wcale się nie boją o tym mówić i żyją szczęśliwie, wcale nie w samotności.
A co do partnera ,gdyby partner się wystraszył mojego wirusa, to lepiej niech szybko ucieka, bo okazałby się tchórzem niewartym zachodu i mojej miłosci ...

Offline

 

#37 2011-04-13

kot1984
Weteran
Zarejestrowany: 2009-09-18
Posty: 194
Reputacja :  [+ 1/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

To pewnie w dużej mierze zależy od naszej osobowości, niektórzy mają potrzebę żeby wszystkim się dzielić z otoczeniem, innym wystarczy szczera rozmowa z partnerem/najlepszym przyjacielem.

Mi mówienie o tym komukolwiek (poza Wami ;Pimg/smilies/tongueimg/smilies/tongue i najbliższą rodziną) nie jest do niczego potrzebne, współczucia nie potrzebuje, chwalić się czym także nie ma, staram się żyć normalnie a życie normalne w naszym kraju z przyklejoną na twarzy tabliczką "jestem nosicielem" nie jest najłatwiejsze. Ze znajomymi wolę rozmawiać na normalne tematy, o pracy, wakacjach, nartach, samochodach, dzieciach itd.


Pozdr

Offline

 

#38 2011-04-13

Kaya
Weteran
Zarejestrowany: 2010-09-17
Posty: 63
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Wszystko się zgadza i ja też żyję normalnie.
W tamtym roku byłam dwa razy w szpitalu
i raczej nie dało się tego ukryć, ale mogłam skłamać i może wymyślić ciekawszą chorobę ?
Byłam szczera i tyle ...
I dalej powtarzam, że nie namawiam nikogo do ogłaszania wszem i wobec o chorobie,
ale pocieszyć innych, że może też znajdą na swojej drodze ludzi, których nie będzie trzeba okłamywać , że nic nam nie jest.
A i jeszcze jedno ,ja też nie potrzebuję współczucia ,
a po drugie pomyślcie też czasami,
że nie tylko my chorujemy inni też mają różne choroby i mega problemy.
Pozdrawiam

Offline

 

#39 2011-11-28

Keyser Soze
Zaawansowany uzytkownik
Zarejestrowany: 2011-02-11
Posty: 35
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Fajny topic. Tzn. dyskusja szła w fajnym kierunku. Coś się działo, poruszaliśmy takie życiowe, osobiste sprawy. Ostatni post ponad pół roku temu, widać to forum tylko potrzebujemy jako wątku informacyjnego o leczeniu, objawach i wynikach..

Coś się u kogoś zmieniło tak osobiście/prywatnie przez chorobę? Ktoś kogoś zaakceptował? Wysłuchał? Zdystansował się? Ktoś kogoś opuścił?

Sorry Misie, taka tam refleksja o 3 w nocy..





Ktoś kogoś pokochał?

Ostatnio edytowany przez Keyser Soze (2011-11-28 )

Offline

 

#40 2012-08-18

warriors18
Poczatkujacy uzytkownik
Skąd: OPOLSKIE/SLASK
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 1
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

hej jestem tu nowy chociaz to dziwnie brzmi bo laczy nas ten wirus...jesli pozwolicie opowiem wam moja historie wirusa mam od 10 roku zycia gdy go odkryto lekarze zbagatelizowali sprawe i az do 19 roku mojego zycia temat byl nie ruszany wtedy to sam w papierach znalazlem stare wyniki...1 pobyt w szpitalu odslonil prawie 6mln.kopi maloplytkowosc leukopemie itp itd...lekarka prowadzaca dala mi tylko 30 proc. ze z tego wyjde psycha mi siadla lezac przez miesiac w szpitalu doszedlem do wniosku ze nie moge sie poddac i odbudowalem sie psychicznie potem wlaczono mi zeffix bralem go z roznym skutkiem teraz w zyciu mam ciezko a jeszcze ciagle sprawy w zwiazku przez ten wirus sie sypia...pisze tego posta ze szpitalnego lozka i dzis dowiedzialem sie ze koncza leczenie zefoxem (mutacja)a nastepnego nie wlaczaja bo cyt. "mam jeszcze czas sie leczyc..." zalamka:( a myslalem ze chociaz tu mnie cos podbuduje... ale troche poczytalem waszych postow...jakos tak rodzinnie tutaj:)

Offline

 

#41 2012-08-18

Bogusia
Weteran
Zarejestrowany: 2012-01-10
Posty: 2435
Reputacja :  [+ 68/ -2 ]

Re: Myśli o śmierci

Witaj warriors18.
Ne wiem gdzie jesteś leczony ale chyba nie w Polsce. Chyba kuźwa w jakiejś Afryce za przeproszeniem. Aż mnie poniosło ze złości. Wyrobiłeś mutację przy  Zefixie wiec zostawiają Cię nieleczonego? Kto o czymś takim słyszał? Wyrobiłeś mutacje na Zeffixie to szanownie przechodzisz na Viread. Koniec i kropka. Nie ma czegoś takiego,ze masz czas na leczenie jeśli zbijali Ci Lamuwidyną wiremię rzędu 6mln kopii. Rozumiem,że z małopłytkowością nie mozesz podejśc do interferonu ale co z Vireadem? Słuchaj, nie powinieneś wyjśc z tego szpitala bez recepty na Viread. Taka jest prawda. Za duże masz ryzyko zaognienia po mutacji. Podejdź raz jeszcze do lekarza prowadzącego i porozmawiaj z nim. I jeszcze mam pytanie do Ciebie, gdyż wspomniałeś małopłytkowość: w jakim stanie jest Twoja wątroba? Co wykazała biopsja? Pozdrawiam cieplutko i mam nadzieję,że odpiszesz.B.


Najpiękniejszych rzeczy na świecie, nie można ani zobaczyć ani dotknąć.Trzeba je poczuć sercem -Helen Keller

Offline

 

#42 2012-09-07

tomspl
Poczatkujacy uzytkownik
Zarejestrowany: 2012-09-05
Posty: 3
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Jakby ktoś był załamany z powodu HBV to niech sobie pomyśli, że ja mam 31 lat, HBV, nadciśnienie, żylaki na nogach, astmę i alergię na koty więc pamiętajcie, że zawsze może znaleźć się ktoś kto ma gorzej img/smilies/wink Pozdrowionka (jeszcze coś mnie ostatnio w kręgosłupie strzeliło img/smilies/smile Głowy do góry i carpe diem!!!

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo