Carpe diem (Chwytaj dzien)

Nie jestes SAM !!!

  • Nie jesteś zalogowany.

#1 2008-05-23

Rani
Moderator
Skąd: Mazowsze
Zarejestrowany: 2008-04-07
Posty: 145
Reputacja :  [+ 3/ -0 ]

Myśli o śmierci

Myślicie czasami o tym? odkąd się dowiedziałam że mam Hbsa nie mogę przestac o niej myśleć. Co chwilę nachodzi mnie paniczny strach, że to już koniec,że dalej nic nie ma. Gdzieś głęboko wierzę że człowiek ma nieśmiertelną duszę ale mam tak dużo wątpliwości. Potwornie sie boję tego niebycia. Wpadam w taką panikę że aż robi mi się słabo, zlewają mnie zimne poty i cała sie trzęsę. Staram sie po prostu o tym zapominać ale te myśli nie dają mi spokoju z resztą pracując w szpitalu codziennie widzę ludzi umierających i cierpiących. Jeśli macie podobne lęki to napiszcie jak sobie z nimi radzicie albo w ogóle jak widzicie swoje "życie po życiu"

Offline

 

#2 2008-05-23

Not
Weteran
Zarejestrowany: 2007-10-19
Posty: 133
Reputacja :  [+ 2/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

ojej... ja tez sie boje smierci odkad popadlam w depreche (ale z niej wyszlam, przynajmniej tak mi sie zdaje... chociaz czasem powraca img/smilies/hmm obzeralam sie tonami tabletek uspok., ale powiedzialam DOSC! jestem ku**a twarda img/smilies/wink). Moj jedyny sposob jaki mam, gdy przychodza do mnie te chwile mowie do siebie : ''Not przestan gadac/myslec od rzeczy, pomysl o czyms przyjemnym... ''  i odpycham te ''zle mysli'' gdzies w dal, szukam powodow dla ktorych warto zyc i cieszyc sie nimi (corka, facet, cel do ktorego daze (kazdy ma jakis) itd mozna wymieniac...)., czyms sie zajmuje, aby zapomniec i potem mi przechodzi. W prawdzie czasem mi ciezko bo czesto draze temat istnienia, kosciola nie biore pod uwage i nie wierze w zycie pozagrobowe, zyje w przekonaniu ze jestem czastka natury, a natura zyje a potem umiera. Staram sie sobie wytlumaczyc ze smierc to rzecz normalna, naturalna, do kazdego kiedys przychodzi, ale jeszcze nie teraz! Wiec pozostaje mi tylko CIESZYC SIE ZYCIEM korzystac z niego na maxa, zostawic cos po sobie dla corki, zyje dla niej! To moj glowny powod checi do zycia!
Sprobuj i ty tez znalesc sobie kogos, cos dla ktorego warto zyc i nie myslec o smierci, chociaz wiem ze to nie latwo. Nie POZWALAJ sie zastraszyc, i myslec o leku, bo wlasnie to jest twoje zycie i TY nim kierujesz, nie warto tak sie ''dolowac''.
To bardzo ciezki temat dla kazdego z nas. Glowa do gory, to przelotny czas, a o chorobie nie  mysl za czesto, nie czytaj za duzo bo sama wiem po sobie ze im wiecej czytam i wiem tym gorzej sie czuje... Odpychaj '' sio, sio maszkaro'' hehe img/smilies/smile.
Jak masz ochote porozmawiac moj gg : 2696055.
TYLKO TY KIERUJESZ SWOIM ZYCIEM!!

Pozdraiwam i sciskam mocno img/smilies/smile)

Offline

 

#3 2008-05-23

Not
Weteran
Zarejestrowany: 2007-10-19
Posty: 133
Reputacja :  [+ 2/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

P.S ja to sie rozpisuje o rany - wyrzuccie mnie z tego forum img/smilies/wink hihi

Offline

 

#4 2008-05-24

free_man
Moderator
Skąd: Silesia
Zarejestrowany: 2007-10-16
Posty: 473
Reputacja :  [+ 37/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Rani, nie możesz myśleć o śmierci! Każdy człowiek kiedyś umrze - to fakt, ale po co teraz o tym myśleć? Jeśli wszyscy mysleliby o smierci to zycie nie miałoby sensu! Fakt że mamy wszyscy ten sam problem ale ja nie wierzę że to dziadostwo nas pokona! I Ty i reszta forumowiczów również musi tak myśleć img/smilies/big_smile,

Rani napisał(a):

Potwornie sie boję tego niebycia. Wpadam w taką panikę że aż robi mi się słabo, zlewają mnie zimne poty i cała sie trzęsę.

założę się że właśnie taki stan spowodowany negatywnym myśleniem bardziej szkodzi Twojemu organizmowi niż ten cienki bolek HBS którego wszyscy zwalczymy img/smilies/smile, pomyśl sobie o tym jak nie wiem.. o jakiejś alergii itp itd... nie ma sensu sie denerwować bo jak już kiedyś pisałem, znerwicowana psychika ludzka potrafi bardziej zniszczyć człowiekowi zdrowie niż to co faktycznie mu jest a niepotrzebnie się tyle zamartwia img/smilies/smile

Pozdrawiam!

Ostatnio edytowany przez free_man (2009-12-30 )

Offline

 

#5 2008-05-26

Rani
Moderator
Skąd: Mazowsze
Zarejestrowany: 2008-04-07
Posty: 145
Reputacja :  [+ 3/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Dzięki za słowa otuchy img/smilies/smile muszę sobie jakoś z tym poradzić przeczytałam już tonę ksiązek i artykułow z netu ale to wszystko pomaga mi na krótko, wystarczy ze usłysze jakąś straszną historię z życia i sie na nowo denerwuje.
Jakby tak sie dało wyłączyć myślenie i po prostu żyć dniem bieżącym bo przecież co sie ma stać to się stanie a te nerwy powodują tylko większy stres.

Offline

 

#6 2008-05-27

tomas10
Administrator
Skąd: Polska zachodnia
Zarejestrowany: 2007-03-18
Posty: 157
Reputacja :  [+ 6/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Niestety taka jest kolej rzeczy: Człowiek się rodzi a potem śmierć przychodzi"... ale nie tak szybko. Sam też mam obawy, ale staram się wyobrazić sobie że jest to wyprawa w nieznane. Bo tak to można tłumaczyć. A strach? Czy nie baliście się wsiadając pierwszy raz na rower albo do samolotu? Bo ja tak. Jestem już na tym etapie, że traktuję to jako podróż, wierzę że śmierć nie jest "końcem" i to pozwala mi "żyć" dalej. Nie bez powodu mottem tego forum jest "CARPE DIEM" więc nie myślcie o tym co będzie za X lat, żyjcie tym co macie co robicie i to Was będzie pchało pod prąd, prąd przeciwności i choroby!!! img/smilies/042

Offline

 

#7 2008-05-28

Not
Weteran
Zarejestrowany: 2007-10-19
Posty: 133
Reputacja :  [+ 2/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Tomas sie pojawil i od razu porzadki zrobil img/smilies/smile Dziekujemy!

Offline

 

#8 2008-05-28

GARFIELD
Weteran
Zarejestrowany: 2007-09-11
Posty: 1041
Reputacja :  [+ 13/ -1 ]

Re: Myśli o śmierci

he he he nom....Tomas jest wielki img/smilies/smile thnx

Offline

 

#9 2008-05-29

tomas10
Administrator
Skąd: Polska zachodnia
Zarejestrowany: 2007-03-18
Posty: 157
Reputacja :  [+ 6/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Wielki jak trzy butelki - po piwie img/smilies/big_smile
Sorki że mnie chwiiiiilowo nie było ale miałem problem z komputerem i jakieś barachło się wcisnęło nam tutaj. Ale już po wszystkim img/smilies/sport30  img/smilies/sterb026

Offline

 

#10 2008-05-29

Rani
Moderator
Skąd: Mazowsze
Zarejestrowany: 2008-04-07
Posty: 145
Reputacja :  [+ 3/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Tomas od razu lżej na duszy mi się zrobiło, całkowicie podzielam Twoją opinię, muszę tylko przestać się nakręcać.
Dobrze że zrobiłeś porządek z tym spamerem img/smilies/big_smile
Dodatkowo zaczełam sobie czytać informacje o "życiu po życiu" i to jakoś też mnie pokrzepia, naprawdę w to wierzę. Mają nawet fajną stronkę http://www.nderf.org/Polish/index.htm

Ostatnio edytowany przez Rani (2008-05-29 )

Offline

 

#11 2008-05-30

xtern
Poczatkujacy uzytkownik
Zarejestrowany: 2008-05-06
Posty: 3
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Ajschylos wielkim dramaturgiem był. To wiemy wszyscy. Nieliczni jednak wiedzą, że był również człowiekiem kompletnie łysym. Orły to piękne i majestatyczne ptaki. To wiemy wszyscy. Nieliczni jednak wiedzą, że polując na żółwie na Półwyspie Bałkańskim mają one w zwyczaju podrywać ofiarę w powietrze i zrzucać z pokaźnej wysokości na skały w celu rozbicia skorupy. Ajschylos miał niebywałego pecha, trafiając na orła, który niedowidział i pomylił jego łysą czaszkę z fragmentem skały. O ile "zabity przez orła" brzmi niedorzecznie, o tyle "zabity przez orła żółwiem" to już kompletny absurd.

Austriak Hans Steininger znany był w swoim czasie jako człowiek obdarzony najdłuższą (1,4 m) brodą na świecie.
Tycho Brahe
Pewnego dnia 1567 roku w miasteczku, w którym mieszkał, wybuchł ogromny pożar. Mieszkańców zaalarmowano i rozpoczęto ewakuację centrum. W pośpiechu Hans zapomniał jednak zrolować swoją brodę, potknął się na niej i upadł łamiąc sobie kark.

Tancerka Isadora Duncan zmarła w wyniku uduszenia, kiedy szalik - jej znak rozpoznawczy - wkręcił się w koło samochodu, którego była pasażerką. Elvis Presley zmarł w konwencjonalny sposób - zawał wywołany długim nadużywbaniem leków i alkoholu, nie wszyscy jednak wiedzą, że Król zmarł, siedząc na sedesie. Amerykański dramaturg Tennessee Williams zginął wskutek zakrztuszenia zakrętką od opakowania aspiryny.
Clarence jako ostatnie życzenie przed egzekucją wymienił umożliwienie mu wyboru metody śmierci. Następnego dnia, zgodnie ze swoją wolą, został utopiony w beczce wina Malmsey. Keith Relf, muzyk zespołu Yardbirds, poraził się śmiertelnie prądem grając na elektrycznej gitarze w wannie. Nigeryjski dyktator Sani Abacha dostał zawału serca wywołanego przedawkowaniem Viagry, która przyjął w ramach przygotowania do orgii. Molier poczuł sie źle i zmarł na scenie - grał w tym czasie rolę hipochondryka. Kiedy Henryk VIII zgładził Annę Boleyn, dla spotęgowania wrażenia stracił przez ścięcie również jej psa Uriana. W 1671 Fracois Vatel, nadworny kucharz Ludwika XVI, popełnił samobójstwo, ponieważ zamówione przez niego owoce morza nie dojechały na czas, a on nie mógł znieść wstydu związanego z koniecznością przesunięcia obiadu w czasie. Ciało kucharza odkrył służący, którego posłano, by doniósł Vatelowi, iż dostawa właśnie dotarła.

jak widać głupota, absurd i pech nie omijają również sław. Niezależnie jednak od okoliczności czy sposobu - śmierć jest zawsze śmiercią, choć jeśli mielibyśmy umierać, to tak sobie, jak i czytelnikom życzę śmierci podobnej do tej, która dosięgła w 207 roku p.n.e. greckiego filozofa Chryzypa. Ów - obserwując, jak jego osioł nieporadnie próbuje zrywać z drzewka figi - zmarł ze śmiechu.

Śmierć jest po prostu śmiercią, pospolitą, wszechobecną, normalną, jest pewnym etapem życia - jego końcem. Jeżeli nikt nie zna czasu swojego końca rozmyślanie o tym kiedy... jest absurdem. I Rozmyślanie jak? to też absurd. Chorzy czy zdrowi... nikt nie wie. W to co bedzie dalej, po niej, możemy już tylko wierzyć. Z całego równania, tylko ta wiara nie jest absurdem.

Co do życia po śmierci, omijając religie tego świata. Ciekawą rzeczą jest to, że każdy człowiek, który umiera traci na wadze o 21gram, każdy.
Mówiąc o duszy człowieka. Rani, jest coś takiego. Jest podział na fizyczność a nie fizyczność, każdego człowieka. Kto jak tam to nazywa... Dowód, heh... jest coś takiego jak OOBE w dosłownym tłumaczeniu z wikipedi: "Objawia się wrażeniem czasowego opuszczenia i egzystowania niezależnie od swego fizycznego ciała." Mówiąc łopatologicznie, jest taki stan w, którym można świadomie opóści swoje ciało, wiem jak to brzmi. W praktyce wygląda to tak że wychodzisz z ciała (img/smilies/smile) i widzisz jak śpisz, przemieszczasz sie po domu i gdzie chcesz... Ja już nie praktykuje z kilku powodów.  Ale mówię tak bardzo serio serio... Mamy dusze....

Offline

 

#12 2008-05-31

Rani
Moderator
Skąd: Mazowsze
Zarejestrowany: 2008-04-07
Posty: 145
Reputacja :  [+ 3/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

A udało Ci się kiedyś tak swiadomie opuścić ciało? dla mnie takie zdarzenia są niesamowite i bardzo chciałabym porozmawiać z kimś kto przeżył coś takiego. Niby w szpitalu często spotykam sie z ludźmi po reanimacji ale jakoś nie ma czasu i miejsca na spokojną rozmowę. Ludzie chyba wstydzą się o tym rozmawiać...

Offline

 

#13 2008-06-01

free_man
Moderator
Skąd: Silesia
Zarejestrowany: 2007-10-16
Posty: 473
Reputacja :  [+ 37/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

ja sie kiedyś bawiłem w te wychodzenie z ciała i te sny... jak im tam było, Lucid Dreams img/smilies/big_smile

nie jestem pewien ale raczej mi się to śniło, "wylazłem" z siebie ale bałem się odwrócić i sprawdzić czy tam leżę w łóżku img/smilies/big_smileimg/smilies/big_smileimg/smilies/big_smileimg/smilies/big_smile

Offline

 

#14 2008-06-01

rachela
Weteran
Zarejestrowany: 2008-05-28
Posty: 88
Reputacja :  [+ 2/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Ja też kiedyś tego próbowałam...ale nic mi nie wyszło, bo za bardzo nerwowa jestem i nie potrafię się wyciszyć.
A jeśli chodzi o życie po śmierci, to jestem pewna, że coś takiego jest, tylko nie takie jak nam to wtukli w szkole na religii...to byłby totalny bezsens. Katechetka mówiła, że po śmierci kochamy tylko jedno - Boga i nic innego się dla nas nie liczy, że to jest to całe szczęście. Dla mnie prawdziwym szczęściem  byłoby być tam z moją rodziną i o nic się nie martwić... i pewnie tak jest, przynajmniej mam taką nadzieję img/smilies/smile

Offline

 

#15 2008-06-01

Rani
Moderator
Skąd: Mazowsze
Zarejestrowany: 2008-04-07
Posty: 145
Reputacja :  [+ 3/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Rachela tez tak myślę, pełnie miłości mozna osiągnąc z Bogiem ale i z bliskimi, w opisach "życie pożyciu" ludzie relacjonowali ze czekali na nich zmarli z rodziny tacy których nawet nie znali i nie wiedzieli że istnieją.
Zastanawiam sie też jak mają sie niektóre choroby do duszy, np choroba Alzheimera, człowiek traci kontakt ze światem zewnętrznym ale czy w środku cały czas jest świadomy? albo jak umiera noworodek, jaką on ma samoświadomość? strasznie to trudne i pewnie nigdy nie znajdę na to odpowiedzi.

Offline

 

#16 2008-06-01

xtern
Poczatkujacy uzytkownik
Zarejestrowany: 2008-05-06
Posty: 3
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Ojej... Bo jest tak, że można wyjść z ciała, albo o tym śnić albo świadomie śnić. Dość długo do takiego wyjścia się dochodzi... Ja niestety doprowadziłem siebie do takiego stanu, że już później leczyłem bezsenność img/smilies/smile i nie mogłem zasnąć. Jednak udało mi się wyjść, skorzystałem z tego sposobu, że się budzi np. o 4 w nocy, wstaje robi coś wybudzającego i wraca do łóżeczka i jest łatwiej... wiem, że myślałem że to sen, ale zobaczyłem siebie jak śpię i horror jak wrócić?? Zaraz muszę wstać! widziałem zegarek 5,13 i nie wiem jak ale po prostu otworzyłem oczy i już bylem s powrotem spojrzałem na zegarek i 5,13. Akurat miałem służbowy wyjazd tego dnia z moja szefową a pracuje w Niepublicznej Poradni Pedagogicznej wiec poruszyłem temat, rzekomego wychodzenia z ciała. Oczywiście, że jest coś takiego, ale powiedziała mi żebym na razie się w takie rzeczy nie bawił póki nie synchronizuje moich półkul mózgowych, w zasadzie byłem w trakcie treningów BIOFEEDBECK, gdzie dąży się do większego wyćwiczenia mózgu, zwiększenia poziomu skupienia, i właśnie wyrównanie pracy półkul (jak dla mnie). Po za tym opowiadała mi, że właśnie mieliśmy takiego klienta, który "wychodził" i jakoś chyba nie do końca wrócił... A jeżeli chodziło o mnie to ja równałem emocjonalną półkule do logicznej i mogło by mi się tam za bardzo spodobać itp. Wiec naturalnie, że jakoś mi się odechciało....
Ale dla zainteresowanych podaje linki:
http://www.oobe.pl/

W zasadzie z tego co się orientuje to za pomocą treningów BIOFEEDBACK w USA trenuje się pacjentów, którzy wzmagają swój układ odpornościowy do walki z chorobami. Jeżeli ktoś jest zainteresowany i chce wiedzieć więcej o BIOFEEDBACK'u to tu jest więcej szczegółów: http://adhd-eeg.pl/biofeedback.html
Sam jestem po treningu wiec służę pomocą w razie pytań.

Oczywiście, że u nas w nikt nie przeprowadza takich treningów pod kontem pacjentów chorych na jakieś choroby ale po np. takich warsztatach SIMONTONA, myślę, że taki specjalny przebieg treningów mózgu nie trzeba byłoby przeprowadzać. Po mojej zaledwie rocznej pracy w tym miejscu N.P.P. usłyszałem naprawdę niesamowite historie... i bez mrugnięcia okiem mówię, że umysł potrafi robić niesamowite, rzeczy:)

Offline

 

#17 2008-06-05

tomas10
Administrator
Skąd: Polska zachodnia
Zarejestrowany: 2007-03-18
Posty: 157
Reputacja :  [+ 6/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

"Śmierć jest po prostu śmiercią, pospolitą, wszechobecną, normalną, jest pewnym etapem życia - jego końcem. Jeżeli nikt nie zna czasu swojego końca rozmyślanie o tym kiedy... jest absurdem. I Rozmyślanie jak? to też absurd. Chorzy czy zdrowi... nikt nie wie. W to co bedzie dalej, po niej, możemy już tylko wierzyć. Z całego równania, tylko ta wiara nie jest absurdem."

Co do tego, to do końca się nie mogę zgodzić !
Nigdy nie zastanawiało Cię Xtern dlaczego Ja i kiedy? Nie odczuwasz lęku że może stać się to nawet jutro? "Nikt nie zna dnia ani godziny". Osobiści interesuje mnie ten aspekt i jemu podobne, i wiem że śmierć nie jest końcem.
Co do "wychodzenia" z własnego ciała jest to ciekawe uczucie. Udało mi się to kilka razy.
Należy wprowadzić się w stan półsnu (alfa) i wtedy jest to możliwe. Jedni traktują to jako sen, inni jako real.

Offline

 

#18 2008-06-05

Rani
Moderator
Skąd: Mazowsze
Zarejestrowany: 2008-04-07
Posty: 145
Reputacja :  [+ 3/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

A może się zdarzyć ze człowiek już nie powróci do swojego ciała? ciało będzie jeszcze żyło czy wpadnie w śpiączkę. Ciekawa jestem takiego doświadczenia ale bałabym się ze nie udałoby mi się wrócić "na ziemię"

Bardzo przybiła mnie wiadomość o śmierci Agaty Mróz młoda dziewczyna pełna życia, dopiero co urodziła córeczkę i w jednej chwili juz jej nie ma. To straszne człowiek nawet nie wie co mu pisane, ma jakieś plany marzenia które w jednej chwili mogą zniknąć.img/smilies/sad

Offline

 

#19 2008-06-05

free_man
Moderator
Skąd: Silesia
Zarejestrowany: 2007-10-16
Posty: 473
Reputacja :  [+ 37/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Noo... img/smilies/sad bidulka... jak przeczytałem że już jej nie ma wśród nas to nie mogłem uwierzyć, niedawno brała ślub, dzidziusia urodziła i już jej nie ma... i gdzie jest ten kochający Bóg? Młoda dziewczyna mająca przed sobą jeszcze tyle życia umiera... współczuję jej mężowi i dziecku img/smilies/sad

Offline

 

#20 2008-06-05

Rani
Moderator
Skąd: Mazowsze
Zarejestrowany: 2008-04-07
Posty: 145
Reputacja :  [+ 3/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Ale dlaczego Ci powiedzieli że dziecko będzie chore? podczas ciąży raczej nie dochodzi do mieszania się krwi matki i dziecka, dopiero przy porodzie a wtedy dają immunoglobulinę i szczepionkę.

Offline

 

#21 2008-06-05

free_man
Moderator
Skąd: Silesia
Zarejestrowany: 2007-10-16
Posty: 473
Reputacja :  [+ 37/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

no właśnie Garfieldziku img/smilies/smile, ejst tak jak mówi Rani a zna się na tym lepiej ode mnie hehehe img/smilies/big_smile w końcu jest lekarką xD

Agata była osłabiona na maxa przez chemioterapię i po przeszczepie szpiku ciało nie miało się jak bronić, akurat w okresie w którym nie mogła mieć żadnej infekcji coś tam się stało z gardłem i bidulka odeszła img/smilies/sad mi też smutno z tego powodu ;(

Offline

 

#22 2008-06-05

rachela
Weteran
Zarejestrowany: 2008-05-28
Posty: 88
Reputacja :  [+ 2/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

No właśnie Garfield!!! Rani ma racje!!! Ja i moja dzidzia jesteśmy tego przykładem...miałam wtedy HBe dodatnie!

Offline

 

#23 2008-06-05

tomas10
Administrator
Skąd: Polska zachodnia
Zarejestrowany: 2007-03-18
Posty: 157
Reputacja :  [+ 6/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Jest to trochę dziwne tłumaczenie sprawy. "Spłodziłem" dziecko wiedząc o tym że jestem "chory" , a dziecko urodziło się zdrowe i żona też jest zdrowa mimo że ostrzegali ją że może być różnie. Najśmieszniejsze wydaje mi się w tej sytuacji zalecenie lekarzy abym osobno trzymał swoją szczoteczkę do zębów, abym informował dentystę, fryzjera o tym że jestem nosicielem. img/smilies/stupid2

Offline

 

#24 2008-06-07

Rani
Moderator
Skąd: Mazowsze
Zarejestrowany: 2008-04-07
Posty: 145
Reputacja :  [+ 3/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Jeśli żona i dziecko byli szczepieni i mają odpowiedni poziom p/ciał to nie grozi im zakażenie, na stronie wzwb.pl piszą że można  wtedy współżyć bez prezerwatywy itd. Może chodzi tylko o to by nie narażać organizmu na zbyt dużo strać  z wirusem.

Offline

 

#25 2010-12-07

aggatta2148
Zaawansowany uzytkownik
Zarejestrowany: 2010-12-06
Posty: 35
Reputacja :  [+ 0/ -0 ]

Re: Myśli o śmierci

Troszke tu  rozmowy odeszly od tematu watku ale wroce do tych mysli o smierci:)

otoz tez tak czesto mam... ale nie w kwesti takiej ze boje sie smierci a wrecz przeicwnie...
dwa lata temu dowiedzialam sie ze jestem chora... mialam wtedy 18 lat... no i od tej pory bez przerwy zdolowana chodzilam, ze tak sie nie da zyc, ze inni tego nie zrozumia beda mnie traktowac jak jakiegos tredowatego, nie wspominajac juz o tym ze partnera na zycie w ogole nie znajde...
no i czasem takiego dola mialam ze myslalam czy by nie skonczyc ze soba skoro nic dobrego w zyciu mnie nie czeka, ze wszystko przez to jest ograniczone...
ze nie bede mogla w zyciu miec zadnych przyjemnosci, i tu mam tez na mysli to ze trzeba ograniczac rozne pysznosci, bo z reguly to co najlpiej smakuje jest najmniej zdrowe, i na imprezach alkohol trzeba ograniczac... krwi nie mozna oddawac w akcjach krwiodastwa... czyli jednym slowem tylko przeszkadzam i jedynie moge szkodzic innym ludziom...
wiec jak tu sie nie zalamac... niby mi takie myslenie trroche przeszlo ale jednak caly czas to wraca czasami...
za kazdym razem jak spotykam kogos ciekawego w sowim zyciu i przychodzi taki moment ze trzeba powiedziec prawde o chorobie to zawsze z taka sama reakcja sie spotykam... kazdy na poczatku udaje ze wsyztsko okje przeciez to nic takiego a w rzeczywistosci widze po jego minie ze tak na prawde wcale nie jest ok... i jeszcze w tym dniu w ktorym to powiem wszystko jest tak stucznie dobrze, mile slowka itp... a potem kontakt sie urywa... i wtedy czuje sie najgorzej... bo uswiadamiam sobie ze normalnego zycia miec nie moge... mysle ze latwiej maja sie ludzie ktorzy dowiaduja sie o chorobie majac juz kochanego czlowieka kolo siebie... bo z reguly choc pewnie nie zawsze jest tak ze maja wsparcie, zrozumienie, i przyszlosc zapewniona w szczesciu... bo uwazam ze milosc drugiego czlowieka daje najwieksze szczescie. I jak biore to wsyztsko razem do glowy wtedy wlasnie zastanawiam sie jak to zrobic zeby odejsc tak zeby  nie sprawic nikomu przyrosci i zeby nie bolalo...
Teraz sie polepszylo bo pomyslalam ze nie tylko na tym zycie sie opiera... ze mozna tez korzystac z innych przyjemnosci tego swiata... ostatnio polubilam chocbty jazde na nartach, chce skoczyc ze psadochronem, i korzystac ze wszytskiego na co bedzie okazja, cos co sprawi mi radosc... nie jest to latwe gdy jest sie samemu ale staram sie:D i jak na razie mam nadzieje utrzyma sie ten stan jak najdluzej img/smilies/wink
tak wiec carpe diem img/smilies/wink

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo